DSCN1708

Recenzja Raspberry Pi Zero

Ze względu na to, że dopiero teraz dotarło do nas Raspberry Pi Zero to zrobimy przegląd tej płytki. Zapraszamy do poczytania ;)

Pierwsze wrażenie

Cel naszych badań to Raspberry Pi Zero, cechujący się układem SoC BCM2835, gdzie funkcję CPU pełni ARM11 o mocy 1GHz, do tego 512MB pamięci RAM, slot na kartę microSD oraz wyjście miniHDMI zdolne do wysyłania obrazu w rozdzielczości fullHD (1080p) i 60 klatkach na sekundę. Płytka posiada wymiary 65mm x 30mm x 5mm. Po rozpakowaniu paczki ukazuje nam się RPi Zero w strunowym woreczku antystatycznym (wersja płytki 1.2), co prawda byłoby miłym zaskoczeniem pudełko, ale jak na 4 funty to nie jest źle.

DSCN1700

Po pierwszym przyjrzeniu się płytce, wygląda ona bardzo schludnie, same PCB widać nie jest najniższej klasy, jest ładnie oszlifowana na rogach przez co wygląda estetycznie. Na estetykę składa się również jakość lutów, które to są nie naganne.

DSCN1709

Po lewej stronie płytki mamy gniazdo microSD, obok niego na dole znajduje się złącze mini HDMI oraz dwa gniazda microUSB- jedno jako Host, drugie jako zasilające (napięcie zasilana płytki wynosi 5V). Jest to mały minus, że płytka posiada tylko jedno złącze USB, ale wiadomo cięcie kosztów tej płytce nie było obce, przez co jesteśmy również pozbawieni kontrolera Ethernetowego. Natomiast po przeciwnej stronie złącza microSD znajduję się zielona dioda sygnalizująca stan pracy Raspberry Pi Zero.

W górnej części płytki znajdują się otwory pod gniazdno GPIO 40 pinowe kompatybilne z drugą wersją malinki. poniżej gniazda, z prawej strony znajdują się dodatkowo cztery otwory w organizacji 2×2. Piny oznaczone jako RUN, służą do zresetowania Raspberry Pi, a piny TV do podłączenia złącza kompozytowego wideo (zółty chinch).

DSCN1703

Od spodu płytki możemy dostrzec wiele punktów testowych, które jak zakładam były wykorzystane do sprawdzenia czy RPi Zero działa poprawnie.

 

DSCN1706

 

Pierwsze uruchomienie

Do przetestowania płytki wykorzystaliśmy system Raspbian Jessie (wersja z dnia 26.02.2016r.) oraz kartę microSD Kingston 16GB klasy 10. Na tym systemie Raspberry Pi Zero uruchamia się 28 sekund (Pierwsze uruchomienie trwało 1min 27 s). Pobór prądu wygląda następująco:

Rozruch: 50-80mA
W stanie spoczynku: 20mA
Podczas odtwarzania filmu 480p: 70mA
Podczas odtwarzania filmu 720p: 50-80mA
Podczas odtwarzania filmu 1080p: 80mA

Producent nie kłamał mówiąc że RPi Zero uciągnie obraz fullHD w 60 klatkach na sekundę. Nie mniej jednak takie filmy trzeba już wrzucać na pamięć wewnętrzną malinki, aby ta nadążała z odczytywaniem obrazu. Przy tego typu obciążeniu można było dostrzec spore zużycie zasobów oraz w konsekwencji nagrzewanie się układu SoC. Przy filmach w 1080p i 24 klatkach na sekundę obciążenie modułu zmalało, lecz nie była to znaczna zmiana. Natomiast przy filmach w 720p w zniż, Raspberry Pi Zero nie miało żadnego problemu z odtwarzaniem, a co ważne- z zużyciem zasobów. Przeprowadzony test wyszedł zaskakująco dobrze. W szczególności jak chodzi o filmy w 60 FPS. Myślałem, że Raspberry nie podoła temu zadaniu, ale jak widać poszło bez problemu.

Teraz chwila pomarudzić

W obecnych czasach największą wadą Raspberry Pi Zero jest brak natywnego wsparcia dla odbioru internetu (za pomocą ethernet czy też Wi-Fi), przez co tak na prawdę ciężko jest sprawdzić tak od razu z pudełka jak działa internet na takim cudzie czy też stworzyć jakiś projekt czasu rzeczywistego bez skorzystania ze specjalnego dongla Wi-Fi. Natomiast Raspberry Pi Zero nada się idealnie tam gdzie internet nie jest potrzebny (w niedalekiej przyszłości powstanie projekt, który idealnie wykorzysta RPi Zero). Kolejnym minusikiem jest – jak wcześniej wspomniałem – tylko jedno złącze USB. Problem ten można co prawda rozwiązać zewnętrznym Hubem USB.

 

Jak już ponarzekaliśmy to możemy teraz pochwalić

Niby RPi Zero nie prezentuje dużej mocy, ale jak na produkt, który kosztuje 4 funty to jest wykonany bardzo dobrze. Sam chipset jest o 40% szybszy od swojego dziadka Raspberry Pi Model B dzięki czemu jest wydajniejszy w odtwarzaniu filmów. Pobór prądu też jest zadawalający. Dzięki 26 pinom GPIO można by się pokusić o stwierdzenie, że Raspberry Pi Zero to jest takie lepsze Arduino (nie mówiąc już o cenie całego systemu). Natomiast dodanie internetu do tej malinki to kwestia paru złotych, bo podłączenie modułu Ethernetowego na SPI nie powinno być dużym problemem, nie mówiąc już odbiorniku Wi-Fi na USB. System Raspbian wykorzystuje w pełni tą płytkę, jest dobrze zoptymalizowany pod urządzenia co również jest dużym plusem dla Element14, ponieważ sprzęt to nie wszystko. System powinien  być tak zaprojektowany, aby wykorzystywał jak najlepiej przydzielone mu zasoby i to w sposób zoptymalizowany.

Nasza Ocena:

9/10


Jeżeli chcesz być informowany na bieżąco o nowościach ze strony to kliknij „Lubię to!” bądź subskrybuj naszą stronę, aby otrzymywać na adres e-mail informację. Jeżeli masz jakieś pytania, lub chcesz się podzielić własnymi przemyśleniami to śmiało wykorzystaj sekcję komentarzy poniżej bądź nasze forum ; )